Majówka #1

Majówka to jest to. Ptaki śpiewają, natura odżywa i wreszcie mam czas na przebywanie z rodziną. No i podczas tegorocznej majówki znowu zacząłem pisać!

Foto: Joniecnaturalnie.com

Ty który stwarzasz jagody
królika z marchewką
lato chrabąszczowe
cień wielki małych liści
zawilec półobecny bo uwiędnie zanim go się przyniesie do domu

czosnek niedźwiedzi dla trzmieli
smutek roślin
wydrę na krótkich nogach
ślimaka co zasypia na sześć miesięcy
niezgrabny śnieg co ma wdzięk zanim zacznie tańczyć
serce choćby na chwilę

spraw
niech poeci piszą wiersze prostsze od wspaniałej poezji

Podczas majówki wokół naszego domu kręcił się żerujący bocian. Litości, kurwa! Dopiero urodziło nam się trzecie dziecko, nie za dużo trochę?

No cóż, pewnie przyszedł na kontrolę do ciężarnej sąsiadki. Bocian to rzadki widok w naszej okolicy. Inne ptaki towarzyszą nam non stop. Mój dom znajduje się pod lasem, a konkretnie pod niemałą, chronioną puszczą. Stamtąd od rana do późnej nocy słychać śpiew. Niedaleko sterczy kilka starych, suchych drzew. Przesiadują tam myszołowy, których piski czasem słychać wysoko z nieba, i jakieś dzikie gołębie, sierpówki albo grzywacze. Na pobliskim polu żyje para bażantów, nieco dalej mieszkają żurawie, a ich skrzek rozchodzi się co chwilę po okolicy. Prawie codziennie odwiedza nas stadko szpaków, szczególnie wtedy, gdy dzieci zostawią im pokruszony chleb na tarasie. Nasze koty obserwują je zza zamkniętych okien i dostają szału, co szpaki oczywiście widzą, ale nic sobie z tego nie robią. Dopiero kiedy wewnątrz poruszy się jakiś człowiek, uciekają, by za chwilę równie tłumnie powrócić. Albo kiedy sroka – szlag by ją trafił – rozpędzi towarzystwo. Razem ze szpakami pojawią się sójki, pliszki, bogatki oraz oczywiście trznadle, ale one wszystkie są przyjaźnie nastawione, nie tak jak przeklęte sroki.

Wczesną wiosną, kiedy jest mokro, odwiedzają nas też kaczki z młodymi. Nie tak dawno wtargnęło nam na działkę stadko maleńkich kaczuszek, obserwowanych bacznie przez matkę, która nie przecisnęłaby się przez oczka siatki. Ale mieliśmy też bardziej egzotyczne wizyty. Jakiś rok temu zaobserwowaliśmy czarnego bociana! To tak wyjątkowy ptak, że w okolicy, w której zaobserwuje się jego gniazdo, nie wolno niczego budować. A niedawno spotkałem dudka! Łacińska nazwa tego ślicznego ptaszka to Upupa epops, co wykorzystywał kabaret Dudek Edwarda Dziewońskiego (zwanego Dudkiem), używając tych dwóch słów jako frapującego hasła.

Wszystkie te ptaki obserwujemy z samego rana z Glorią. To nasza tradycja. Gloria budzi się między piątą a szóstą, wyspana i gotowa na nowy dzień. To mój czas z nią. Łazimy po domu, śpiewamy, gadamy, śmiejemy się, bawimy, przewijamy, myjemy, przebieramy, no i obserwujemy ptaki. Staramy się przy tym nie zbudzić reszty domowników, co nie zawsze się udaje. A czasem też śpimy na kanapie, przytuleni. Przez to wstawanie z Glorią i ptakami umieram popołudniami w pracy, ale uśmiech Glu jest tego wart.

Przy okazji muszę wspomnieć o chomikach. To były pierwsze stworzenia, które wprowadziły się po nas do nowego domu. Ptaki jeszcze nas nie odwiedzały, bo ogródek był po prostu kupą błota. Nasze koty jeszcze się nie urodziły. My sami natomiast zaczynaliśmy się pogrążać w odmętach pracy, którą trzeba było wykonać, żeby dom jako tako wyglądał, a my w nim. W dodatku nie mieliśmy ani jednego żyrandola, czy też jako takiej lampy, a zwisające żarówki nieodłącznie kojarzyły nam się z więzieniem. Dwa chomiki, które wtedy kupiliśmy, wniosły powiew świeżości w ten depresyjny klimat. To były dwie dziewczynki, które musiały być zamknięte w osobnych klatkach, bo w jednej by się zagryzły. Później doszły koty, a dom i ogród zaczęły wyglądać jak miejsce do życia, a Chomcia i Śnieżynka były z nami w swoich klatkach. W którymś momencie zdaliśmy sobie sprawę, że długo już nie pożyją, i zaczęliśmy przygotowywać dzieci. Tymczasem one wcale się nie spieszyły i choć wyraźnie się zestarzały, trzymały się w najlepsze. Nawet zaprzyjaźniły się z oboma kotami, które, od kiedy zorientowały się, że nie sforsują krat dzielących je od tych smakowitych zabawek, po prostu je obserwowały. Podczas czyszczenia klatek trzeba było zamykać koty w osobnym pokoju, bo gdy raz nie udało nam się ich upilnować, któraś z chomiczek poleciała w pysku kota i potem wszyscy domownicy ganiali przewracając się o siebie nawzajem, by ją możliwie najszybciej uratować. Na szczęście nic jej nie zrobił. Otóż chomiki żyły sobie i żyły, aż przekręciły się oba naraz, jednej nocy. Spodziewaliśmy się płaczu, ale Ida i Emma zareagowały ze spokojem, Gloria zaś oczywiście nie była niczego świadoma. Następnego dnia urządziliśmy im porządny pogrzeb na polanie w lesie. Dziewczyny wybrały symboliczne miejsce: pod dwiema bliźniaczymi brzózkami spoczęły dwie siostry, które żyły obok siebie i razem umarły.

Ale oczywiście najważniejsze zwierzęta to koty. Jak można w ogóle żyć bez kotów? Dom bez kotów jest pusty i smutny. Dziwią mnie legendy, jakoby koty były z natury wredne. One z natury potrzebują poświęcenia, uwagi i po prostu ciepła – przynajmniej tyle samo, co dzieci. I są w stanie to cudownie odwzajemnić. Ktoś, kto twierdzi, że nie może dogadać się z kotem, po prostu nic mu nie daje. Koty wyczuwają dobrego człowieka na kilometr. Chujom natomiast będą robić na złość – bo oni po prostu nie zasługują na kocie uczucia. Jeśli lubisz uległość i raczej bezrefleksyjną stałość, nie dogadasz się z kotem, za to świetnie z psem. Na bliskość kota trzeba sobie zasłużyć. I wcale nie chodzi o odpowiednie karmienie go – to kot uważa za oczywistość. Koty uwielbiają bezkompromisową i niczym nie ograniczoną miłość. Nasze dwa kotki – rodzeństwo Karmel i Kejti – dostają to i dużo więcej od naszych starszych córek, i wierzcie mi, zaprzeczają stereotypowi o kotach. Kochają dzieci bezbrzeżnie. Śpią z nimi każdej nocy (Karmel u Idy a Kejti u Emmy – to jest niezmienne), a jeśli któraś dziewczyna przez nieuwagę zamknie drzwi na klamkę i zaśnie, kot nie da za wygraną, aż nie zbudzi kogoś, kto może mu otworzyć.

Ale wracam do ptaków. Zawsze sobie myślę, że to muszą być niesamowicie mądre zwierzęta. Dopasowały się do warunków nawet lepiej niż człowiek. Który inny zwierz potrafi migrować tysiące kilometrów co roku i za każdym razem wracać do tego samego gniazda? Dla mnie to niesamowite. Ale też nic dziwnego. Jeśli ptaki są naprawdę tym, co zostało z dinozaurów, to miały na ewolucję kilkadziesiąt milionów lat, a nie, tak jak my, koło miliona. Może nie wymyśliły komputerów, samochodów i smyrofonów po prostu dlatego, że ich nie potrzebują? A czy to nie jest piękne, dokładnie wiedzieć, czego się chce?

Chciałoby się aktorstwa, rozwoju, wiedzy, łykania książek, oglądania filmów, zwiedzania świata. Ale może to, czego naprawdę potrzebujemy, to jest obserwowanie ptaków i spędzanie czasu z rodziną, gdy już ten czas wyjątkowo mamy?

CDN

Wiersz na początku: „Ty który stwarzasz jagody”, ks. Jan Twardowski
Zdjęcie czarnego bociana pochodzi z portalu Joniecnaturalnie.com

7 uwag do wpisu “Majówka #1

  1. Koty są the best to fakt, ale chyba najwspanialsze jest to życie blisko natury, możliwość obserwowania, co tam się w okolicy dzieje. I te odgłosy – bezcenne. Jeśli ja, w mieście je doceniam i zawsze martwię się, gdy duże ptaki przeganiają z drzew te mniejsze, bo te mniejsze ładniej śpiewają:-) to co mówić o Was, przy lesie. Cudo!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niedawno byłem we Frankfurcie i jakoś tak się złożyło (to raczej nie jetlag 😁😁) że o 5 rano jeszcze nie spałem. Poszedłem na spacer i byłem w szoku, ile wokół mnie słychać ptaków! W takim kolosalnym mieście! Tak, odgłosy ptaków to jest coś cudownego.

      Polubienie

      1. Ja niedawno u siebie na blogu wrzuciłam filmik nagrany o 4 z minutami 5 lat temu . W Lublinie, w centrum miasta. Śpiew ptaków niesamowity. Wycięlii tam dużo drzew, ja tez się wyprowadzilam i nie sprawdzę, czy tych kilka, ktore pozostały, ptakom wystarcza. Ale ten film lubię sobie czasem włączyć. Koi nerwy:-)

        Polubione przez 1 osoba

        1. Jak tylko mam chwilę (i pamiętam), to sobie ten filmik puszczam. Przerobiłam go na taki „rysunkowy”, bo kiedyś nie chciałam zdradzać miejsca, w którym był nakręcony, a teraz żałuję, bo nie wiem gdzie mam oryginał:-) Tam na czubku cerkwi, którą mieliśmy pod oknem, siedział właśnie jeden z najcudniej śpiewających ptaków.

          Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Amaktor Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s