Filharmonia

Podczas zajęć aktorskich, w których brałem udział, robiliśmy scenki. Zaczęliśmy od improwizowanych, a im dalej w las, tym były one bardziej poukładane, przemyślane i z góry napisane. Jak ta oto tutu.

Scena w filharmonii

WYSTĘPUJĄ:

  • Melomanka – Wyjątkowo elegancka i dystyngowana, stała bywalczyni filharmonii. Zawsze jest doskonale zorientowana, zna szczegóły spektaklu, wiernie przestrzega rytuału, który zna tylko ona i może jeszcze kilka osób. Jest tu u siebie. Zwykle przychodzi z przyjaciółkami, ale dziś wyjątkowo pojawiła się sama. Dzierży w dłoni program koncertu; na wszelki wypadek ma kilka egzemplarzy, by obdarować nieprzygotowanych. Jest ubrana w lekki szal, który zarzuca na siebie znaczącym gestem.
  • Studentka – Studiuje muzykologię, przygotowuje się do ważnego egzaminu i jest tu po to, by dokładnie notować każdy element, każdy ruch dyrygenta, każdą nutę zagraną przez muzyków. Cały czas czyni notatki, jest skupiona i pragnie ciszy.
  • Żona – Jest w filharmonii pierwszy raz w życiu. Wygrała zaproszenia w pracy i wybrała się z mężem, który się spóźnia. Czuje się wyobcowana, ale nie chce wyjść na prostaczkę, więc wnikliwie obserwuje widzów wokół siebie, zwłaszcza melomankę.
  • Mąż – Jowialny i prosty mężczyzna, dobra dusza, muchy by nie skrzywdził. Pierwszy raz w życiu wybrał się do filharmonii. Czuje się tu jak na pikniku rodzinnym, na którym bywał nieraz.

Widownia. Widać dwa rzędy siedzeń. Cisza przed koncertem. Wchodzi Żona, nieśmiało siada na pierwszym siedzeniu w drugim rzędzie, kładzie torebkę na kolanach. Jest spięta nowym otoczeniem, ale jest też rozdrażniona, bo Mąż się spóźnia. Zerka na zegarek i na drzwi, odwraca się delikatnie. Widać, że ją zawiódł.

Wchodzi Studentka. Spieszy się, na szczęście jeszcze się nie zaczęło. Sprawdza numer swojego siedzenia, idzie w kierunku drugiego rzędu. Staje przed Żoną i uprzejmie pokazuje jej na bilecie, że zajęła jej miejsce. Żona początkowo nie rozumie, czego chce od niej ta młoda dziewczyna, przygląda się biletowi, który tamta jej podaje, w końcu orientuje się w sytuacji, przeprasza kiwnięciem głowy i przesiada się na kolejne miejsce. Studentka siada, pospiesznie wyjmuje notatki i rozgląda się ze znawstwem.

Wchodzi Melomanka i drobnym, lecz pewnym kroczkiem zbliża się do drugiego rzędu. Ledwie widocznym ukłonem przeprasza studentkę, staje przed Żoną i uprzejmym, lecz wyniosłym skinieniem sugeruje jej, że zajęła nie swoje miejsce. Żona reaguje szybko, przeprasza z kolei Melomankę i przesiada się na kolejne miejsce. Melomanka zadowolona, lecz nie uśmiechnięta, siada na swoim miejscu, zarzuca szal i wyjmuje swój egzemplarz programu, po czym rozdaje po egzemplarzu Studentce i Żonie. Studentka z wdzięcznością odbiera program, sama by go chętnie zdobyła, ale zbytnio się spieszyła. Zaś Żona dziękuje ukłonem i niepewnie spogląda to na program, to na Melomankę. Tymczasem ta ostatnia zarzuca na siebie szal i z zadowolonym wyrazem twarzy czeka. Znacząco czeka.

Żona niecierpliwi się z powodu spóźnienia Męża. Rozgląda się, ale dyskretnie, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Zwłaszcza uwagi Melomanki, która już zauważyła rozdrażnienie tamtej, ale wspaniałomyślnie nie zwraca jej uwagi, że to nie wypada.

Koncert rozpoczyna się i wtedy pojawia się Mąż. Już swoim pojawieniem się robi wstyd Żonie: jest rozchełstany, zdyszany i rozgląda się za nią z nerwowym uśmiechem. Gdy zauważa Żonę, mknie ku niej, przepraszając kolejno Studentkę oraz Melomankę. Przeciska się, zawadzając o nieszczęsne kobiety tyłkiem oraz wyładowanym plecakiem, który nie wiadomo po co ma ze sobą. ​Gdy podchodzi do Żony, ta jest już podwójnie wściekła: nie dość, że Mąż się spóźnił, to jeszcze narobił obciachu. Żona bierze w dłonie torebkę i przesuwa się na kolejne miejsce; robi to z karcącym wyrazem twarzy.

Tymczasem Mąż jest dusza-człowiek, cieszy się, że jest tutaj z ukochaną i nie ma zamiaru stracić ani chwili. Obejmuje Żonę, całuje ją w czółko, gestem zachęca do oglądania i słuchania. Koncert się właśnie zaczyna, więc on też słucha, ale po kilku sekundach zdaje sobie sprawę, że to jest kompletnie nie dla niego. Zaczyna się nudzić, ziewa niezbyt dyskretnie. Próbuje przekonać się do tej muzyki, ale to, co dzieje się na scenie, raczej go śmieszy. Nagle przypomina sobie, że ma prowiant w plecaku. Zaczyna w nim grzebać, potrącając przypadkiem Melomankę. Grzecznym uśmiechem ją przeprasza, ta zaś taktownie przyjmuje przeprosiny. Wreszcie Mąż wyciąga torebkę, z której, potwornie szeleszcząc, wyłuskuje kanapkę i podaje ją Żonie. Zaś ona przypomina sobie, że wyszła z domu w pośpiechu i właściwie to chętnie by coś przekąsiła. Przyjmuje kanapkę, dziękując mężowi delikatnym skinięciem. Mąż uśmiecha się, bo wie, że w ten sposób odkupił swoją winę za spóźnienie. Tymczasem Melomankę oburza ich zachowanie, ale ma na tyle godności, by tego nie okazywać [i weź to człowieku zagraj!]. Zaś Studentka skupia się na muzyce i chce tylko spokoju, spokoju i jeszcze raz spokoju! Ale Mąż, zachęcony reakcją żony, zaczyna się dobrze bawić. Wprawdzie muzyka nudzi go jak cholera, ale stara się robić dobrą minę do złej gry: podryguje i przyklaskuje. Melomanka przestaje się powstrzymywać: spogląda karcącym wzrokiem, który mówi „proszę pana, to nie wypada!” Mąż uchwyca jej wzrok, ale interpretuje go na swój sposób. Trąca Melomankę łokciem, chcąc zachęcić do wspólnego bujania. Studentka próbuje ich wszystkich uciszyć – już nie tylko spojrzeniem, ale gestem. Nagle Mąż wybucha śmiechem na jakiś ruch dyrygenta, a Melomanka aż czerwieni się z oburzenia. Żona, zorientowawszy się, co się dzieje, zaczyna też uciszać męża. Ale on jest już w swoim żywiole – przyszedł tu po to, żeby się dobrze bawić! W tym momencie Żonę oświeca myśl, że mężunio chyba sobie golnął przed wyjściem, a to ją po prostu rozwściecza. Studentka błaga wszystkich, żeby się zamknęli. Melomanka, regularnie rozdrażniona, napomina już nie tylko Męża, ale też Żonę i Studentkę. Żona kopie Męża w kostkę. Mąż wnerwia się na Żonę. Studentka zaczyna płakać, bo oto rozwiały się jej szanse na jako taką ocenę z egzaminu. Orkiestra gra, chaos jest nieopisany.

Wtedy Studentka wstaje, zabiera swoje manatki, spogląda na wszystkich z wyrzutem, po czym wychodzi. Żona reaguje zakłopotaniem, Mąż jest w siódmym niebie, Melomanka nie wie co ma ze sobą zrobić. Wówczas Mąż częstuje Melomankę piwkiem, które wyciąga z plecaka. Tego już za wiele – Melomanka wstaje, oburzonym wzrokiem przelatuje po nim i jego drugiej połowie, i wychodzi. Mąż nie wie co się stało, Żona pali się ze wstydu. Wreszcie sama wstaje i, nie spojrzawszy na tego potwora, z którym ma nieszczęście dzielić życie, wychodzi. Mąż zaś zauważa, że został sam. To już nie uśmiecha mu się tak bardzo, właściwie to przypomina sobie, że nie lubi filharmonii i nie wiadomo dlaczego się tu znalazł. Szybciochem dopija piwko, po czym wstaje i wychodzi, nerwowo się rozglądając.

Czy wspomniałem, że cała scena odbywa się w ciszy, bez ani jednego słowa?

Foto: Krzysztof Skłodowski

Reklamy

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s