Dziwak

Kiedy pisałem tekst o malarzu Nikiforze, byłem w Berlinie. Chodząc po berlińskich ulicach, myślałem o Nikiforze, który był inny. A wokół mnie krążyli sami „inni”, bo tam prawie nie ma ludzi innych niż „inni”. Co chyba oznacza, że wcale nie są inni, prawda?

IMG_1292

Zawsze czułem się trochę inny. W Berlinie jednak jestem najnormalniejszym z ludzi, choćbym po całym mieście chodził na bosaka (co czasem czynię w Warszawie). Tutaj dziwak trafia się na każdym kroku. Sprzedawcy w ulicznych budkach tańczą. Grupki ludzi – nie mam na myśli dzieciaków, ale dorosłych ludzi, bynajmniej nie pijanych – idą i śpiewają. Chłopak kroczy chodnikiem, taszcząc dwugłośnikowy piec gitarowy, na którym leci głośno heavymetalowa muzyka. Mija mnie rozchełstany kosmita z pankową fryzurą i blackowym płaszczem (co za połączenie?!). Dwie starsze panie, odziane jak wiedźmy, śmigają sobie na hulajnogach. Kolorowe włosy i odjechane fryzury zdarzają się równie często, jak auta niemieckich marek. Ja wiem, że mówię o skrajnościach, które widać, a większość ludzi tutaj jednak ciężko pracuje w bankach i giełdach. Chodzi mi o to, że dziwacy tu nikogo nie dziwią. Tak samo jak wszystkie możliwe kolory skóry i wszystkie języki wszechświata. Mówicie, że to nic dziwnego? Właśnie o to chodzi.

Dziwne nie jest to, że ktoś mówi innym językiem. Dziwne jest to, że ktoś mógłby się temu dziwić. Tutaj inność jest normalna. U nas też to widać coraz częściej, przynajmniej w Warszawie, ale tendencja jest dokładnie odwrotna. Boję się, że w Polsce zaczyna dominować ksenofobia. A to tylko dlatego, że ludzie boją się inności. Dobrze by było, gdyby każdy Polak zobaczył, jak różnorodnie jest w Berlinie i że to nikomu nie przeszkadza. I jak cudownie to miasto się rozwija. To zasługa silnej niemieckiej gospodarki, powiecie – zgoda, ale przecież silną niemiecką gospodarkę współtworzą tureckie hotele, włoskie knajpy, chińscy taksówkarze czy polscy sprzedawcy. Zamykanie się przed innością do niczego dobrego nie prowadzi, tylko pogłębia strach i zacofanie. Niemcy coś o tym wiedzą. Przeżyli to i od ostatnich siedemdziesięciu lat płacą za to wysoką cenę. Oby u nas tendencja nacjonalistyczna nie obrała skrajnego charakteru.

Siedzę w knajpie i wokół siebie słyszę: hiszpański, chiński, chorwacki, japoński, portugalski i polski. Albo zupełnie inną listę języków – w końcu rozpoznać jestem w stanie tylko dwa czy trzy. Ja zaś mam książkę po angielsku. A będąc w Berlinie, rozmawiam wyłącznie po niemiecku. Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego.

Ale właściwie po co to wszystko, spyta ktoś. Po co mielibyśmy być otwarci na innych? Niech inni spadają na księżyc, albo choćby do Berlina, a my wszyscy powinniśmy być tacy sami! Otóż takie myślenie wydaje mi się niebezpieczne, bo prowadzi do zacofania pojedynczych ludzi, a przez to całej kultury. Stykając się z innością nie tylko poznajemy inne kultury, ale przecież także umacniamy własną. Czy nie warto obserwować i chłonąć, zamiast się dziwić? Kiedyś przeczytałem gdzieś takie mądre zdanie: Sama wielokulturowość nie jest zagrożeniem tożsamości, lecz szansą jej wzbogacenia. To wzbogacanie jest kluczowe dla aktora. Obserwowanie inności poszerza jego warsztat – nie da się powtórzyć pewnych zachowań, jeśli się ich nigdy nie widziało. A dziwienie się podczas obserwowania byłoby niegrzeczne i nic by się nie poszerzyło, co najwyżej usłyszałoby się zarzut o arogancję. Lub po prostu dostało w ryj.

W Berlinie nikt się niczemu nie dziwi. Co w tym dziwnego, że Japończyk mówi po japońsku? Albo Niemiec po niemiecku? Ludzie po prostu są różni i nikt nie powinien się temu dziwić.

PS. Tuż po tym, jak napisałem ten tekst, kumpel polecił mi fenomenalną stronę, która całkiem przypadkiem (?) jest á proposberlin.warszawa.pl

Na zdjęciu: łabędź w Szprewie, Berlin, okolice dworca Hauptbahnhof. Foto: ja.

Reklamy

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s