„Draka” w Teatrze Młyn

„Draka” to komediodramat muzyczny, jeśli chcemy być formalni. Albo bardzo dobry teatr kameralny, jeśli chcemy mówić wprost. To chyba najlepsza rzecz, na jakiej byłem ostatnio.

foto: J. Karczewski
foto: J. Karczewski

Emerytowany mili-/policjant, grany fenomenalnie przez Krzysztofa Kiersznowskiego, dowiaduje się, że ma raka. Publiczność towarzyszy bohaterowi w układaniu nowej rzeczywistości. To w zasadzie bohater negatywny, który w konfrontacji z chorobą zbliża się do serca widza. Cały spektakl jest reminiscencją jego życia, tak jakby przed zbliżającym się końcem przebiegało mu ono przed oczami. Niedowierzanie, bezsilność i śmiech dominują w pierwszej części przedstawienia. Sytuacje i wypowiedzi są śmieszne, bo dramat życia bywa śmieszny. Smutek tej sztuki polega na tym, że im dalej w głąb, tym bardziej bohater uświadamia sobie, jak niewiele znaczy. Pojmuje, że jest tylko pijakiem, oszustem, łapówkarzem i z głupoty utracił dwie rodziny. A te przemyślenia – jak zawsze w dobrym teatrze – przenoszą się na widzów, którzy smutnieją wraz z bohaterem. Cóż, każdemu z nas może się zdarzyć wyrok „rak”.

„Drakę” wyprodukowały siostry Fijewskie, tworzące niezależną grupę teatralną Młyn. Własny scenariusz wyreżyserowała Natalia Fijewska-Zdanowska, zaś większość ról (po kilka w trakcie tego półtoragodzinnego spektaklu!) grają Agata Fijewska i Zuzanna Fijewska-Malesza. Są wśród nich:

  • ciężarna kelnerka, która staje się przyjaciółką policjanta,
  • nadęta lekarka, która samą siebie uważa za wyrocznię,
  • sprzątaczka, która rzuca filozoficzne przytyki językiem z warszawskiej Pragi.

Te i inne postaci, partnerując Kiersznowskiemu, sprawiają, że przedstawienie jest dynamiczne i mimo skromnych środków, bogate w wydarzenia i przesłania. Proszę nie zrozumieć mnie źle: to jest porządny kawał teatru, skromne środki są jego zaletą, a nie wadą! Poetycki (także poezją ulicy) tekst, w którym pełno jest znakomitych refleksji na temat życia w Rzeczpospolitej, uzupełniany jest muzyką. Prościusieńką, a mimo to – albo dzięki temu – wciągającą i dotykającą głębokich strun w duszy. Z towarzyszeniem tylko samej pianistki siostry Fijewskie śpiewają tak, że ciarki chodzą po plecach. Momentami Krzysztof Kiersznowski włącza się w to śpiewanie, by targać uczuciami publiczności od rechotu do wzruszenia. Jestem pod wrażeniem. Prostymi środkami można robić znakomity teatr.

Spektakl dotyka wielu elementów naszej aktualnej rzeczywistości. Na przykład rozśmieszył mnie do łez wątek stosunku pacjenta do lekarki. Wchodząc do gabinetu, nasz bohater ze skorumpowanego cwaniaka-ochlejmordy zamienia się w najpotulniejszego baranka. To jeden z naszych społecznych problemów: traktujemy lekarzy jak bóstwa. Zjawiska alkoholizmu i biedy także są ważnymi tematami „Draki”. Problem korpucji, który tutaj jest zaledwie liźnięty, można byłoby nieco rozwinąć. W całości jednak jest to niezły obraz polskiej rzeczywistości. Miejscami negatywny i smutny, a gdzie indziej rozbrajająco śmieszny, w całości chyba jednak prawdziwy.

Główny bohater zmarnował swoje życie, przepił dwie rodziny, nie wykorzystywał szans, a też niewiele ich było. Ale ma w sobie sporo dobra, które być może uświadamia sobie dopiero w obliczu zbliżającej się śmierci. Odnajduje przyjaźń w dziewczynie spodziewającej się potomstwa. „Trzeba było się nie uganiać za fiutami” – nie powstrzymuje się od komentarza nasz wyrokowiec. Oboje są przegrani, jak chyba wszyscy bohaterowie tego dramatu. Ale właśnie, czy dramatu? Życie jest ciężkie, ale przecież także śmieszne. Nikt nie mówił że będzie łatwo, życie składa się także z porażek, a podczas tego spektaklu można się pośmiać z naszych kłopotów. We własnym sumieniu rozliczyć się z życiem, powziąć decyzje na przyszłość, o ile w ogóle mamy jakąś przyszłość. Bo życie to zupełnie nieśmieszny dowcip. Taka draka po prostu.

„Draka”, Teatr Młyn
Scenariusz i reżyseria: Natalia Fijewska-Zdanowska
Muzyka: Filip Dreger
Akompaniament: Agnieszka Orzechowska-Kozak
Występują: Agata Fijewska, Zuzanna Fijewska-Malesza, Krzysztof Kiersznowski

foto: J. Karczewski
foto: J. Karczewski
foto: J. Karczewski
foto: J. Karczewski
Reklamy

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s