Wszystko nas zabija, nic nie wzmacnia #2

Ogarnia mnie bezsens życia. Wczoraj skończyłem drugą z kolei osiemnastkę. Nie wiem, czy jeszcze żyję – ten tekst napisałem kilka dni temu. 

Foto: Magda Hueckel/Teatr Powszechny
Foto: Magda Hueckel/Teatr Powszechny
Nic nie ma sensu. Albo mówiąc wprost: wszystko mnie wkurwia. Po to zająłem się aktorstwem, żeby wchłonąć trochę sztuki, poszerzyć horyzonty, odbić się od szarej rzeczywistości pracy i kochanej nudy domu. Ale i tu czyhają zawody:

Teatr terroryzuje widza, spektakle trwają po cztery, pięć godzin, nadęci reżyserzy uważają się za demiurgów i muszą rozciągnąć swoje nudne, nieskładne opowieści do kilkuset minut, wydaje im się, że wtedy są donioślejsze.

Ostatnio byłem pierwszy raz w życiu na spektaklu w Akademii Teatralnej. Nie nie, powyższy cytat wcale nie tyczy się tego przedstawienia – było znakomite! Wkrótce napiszę o nim coś więcej. Ale gdy tam byłem, moje myśli biegły w kółko. Przeglądając roczniki absolwentów i patrząc na tegorocznych świeżo upieczonych aktorów, zastanawiałem się, czy nie zmarnowałem swojej szansy, bo nie wpadłem w porę na pomysł aktorstwa. Ale może wcale nie? Może byłbym wprawdzie profesjonalnym aktorem, ale za to frustratem i alkoholikiem? No i tak międlę się w sobie, tak jak bohater świetnych „Trocin” Krzysztofa Vargi, który jęczy na rzeczywistość, uważając samego siebie za intelektualistę-wizjonera. Jego spostrzeżenia są wściekle dołujące, tym bardziej, że całkiem błyskotliwe. Zaznaczałem sobie dosłownie co drugie zdanie w tej książce. Ten tekst w zasadzie mógłby się składać wyłącznie z cytatów, tyle że po prostu przepisałbym książkę, co jest nie tylko mało twórcze, lecz także nielegalne.

Bóg jest nieśmiertelnym bezsensem.

Najlepsze w książce Vargi jest to, że ambiwalentna sympatia, jaką darzysz głównego bohatera przez 300 stron, na końcu jest druzgotana kilkoma zdaniami. Druzgotana to małe słowo. Ona jest pogrzebana żywcem, a w trakcie tego grzebania – obsrana i obśmiana. Coś niewiarygodnego. Gdy wciągasz się na serio, pochłaniasz kolejne strony, łykasz żółć tego faceta strona za stroną, trochę się z tego śmiejąc, a trochę ciesząc, właśnie wtedy nadchodzi brutalne rozliczenie. Nawet książka na końcu pokaże ci faka: „Myślałeś że jestem taka fajna? Pierdol się.”

Ludzie co chwilę muszą potwierdzać swoje istnienie. Pierwsze, co robią po przebudzeniu, to sprawdzają na portalu społecznościowym, czy jeszcze istnieją, czy nie stracili przyjaciół, czy ich wpisy są nadal komentowane, jakby naprawdę było co komentować.

Wkurwia mnie facebook. Wkurwia mnie ajfon. Wkurwia mnie zjawisko FoMO – Fear of Missing Out. Strach przed niebyciem na bieżąco, strach przed niewychwyceniem jakiejś informacji, który powoduje, że bez przerwy zerkamy na telefon. Tak na wszelki wypadek, żeby sprawdzić, czy aby akurat koleżanka nie wrzuciła zdjęcia kotka albo nie przyszło jakieś powiadomienie, bez którego byśmy nie przeżyli. Podejrzewam, że ten sam mechanizm powoduje, że kiedy mamy telefon w kieszeni, co jakiś czas mamy wrażenie wibrowania. Ta potrzeba wibracyjnego potwierdzenia, że należymy do społeczeństwa, ma w sobie coś z niezaspokojenia seksualnego. Myślę, że Freud miałby tu wiele do powiedzenia. No ale wracając do tematu: wkurwia mnie to. Wkurwia tym bardziej, że nasze dzieci dorosły do posiadania telefonów i je od nas otrzymały. Jako jedne z ostatnich w swoich klasach, dodajmy. No i teraz wykazują objawy tegoż FoMO: co chwila zerkają na telefon, tak jakby czekało tam na nie jakieś kosmiczne spełnienie. Czy wspominałem, że mnie to wkurwia?

Po tych wszystkich Majach, Inkach, Aztekach pozostały jakieś kamienie, po nas zostaną co najwyżej trociny, z trocin powstaliśmy i w trociny naszych trumien się obrócimy.

Takie narzekactwo jest dość żenujące, ale czasem chciałbym tak. Z okazji skończenia 36 lat mam chyba prawo do jakiegoś prezentu. Otóż życzę sobie umiejętności negatywnego myślenia, niebycia przez chwilę lemingiem. A ponieważ z tym lemingostwem jest mi całkiem dobrze, życzę sobie umiejętności natychmiastowego powrotu do pozytywnego myślenia, nawet jeśli to głupie. Dwa życzenia na dwie osiemnastki. Brawo ja.

Cytaty pochodzą z książki Krzysztofa Vargi „Trociny” (z moimi skrótami)

Reklamy

5 uwag do wpisu “Wszystko nas zabija, nic nie wzmacnia #2

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s