„Kto się boi Virginii Woolf?” w Teatrze Polonia

Jacek Poniedziałek reżyseruje w Polonii klasyczny dramat Edwarda Albee we własnym tłumaczeniu. W kampusie pewnego uniwersytetu profesorostwo gości młodszą parę, by wspólnie się spić, rzucać bluzgi i wywlekać rodzinne brudy.

fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia

W środku nocy, kiedy wydaje się, że Martha (Ewa Kasprzyk) i George (Krzysztof Dracz) idą spać, odwiedza ich młodsze małżeństwo (Agnieszka Żulewska, Piotr Stramowski). Goście raczej nie mają zamiaru siedzieć długo, ale jak to bywa z popijawami, udaje im się zasiedzieć. Niezbyt przyjazna rozmowa przeradza się w obustronne pranie brudów, zwierzanie się z najgłębszych sekretów. Z jednej strony to jest jakaś schizofreniczna walka, a z drugiej coś w rodzaju katharsis.

Zaczyna się chora gra. Najpierw w „upokorzyć gospodarza”, potem „może w przelecieć gospodynię” – to George jest tak niepewny swojej wartości, że sugeruje romans między młodym kolegą a własną żoną. Martha faktycznie stara się wytworzyć chemię, ale najwyraźniej robi to tylko po to, żeby wkurzyć męża. Tymczasem gospodarz inicjuje rozmowę z gościem, by pośmiać się z jego głupawej żony. Martha zaś co chwila rzuca wyzwania swojemu mężowi: „Mój George zrobił błąd, że mnie pokochał i za to musi zapłacić”. Ten jest pełen uwielbienia i nienawiści do niej, a żeby sobie ulżyć, rzuca młodym absurdalne instrukcje w rodzaju „Możesz być lepszy od wszystkich tych starców w pracy, ale dopóki nie zaczniesz zaliczać ich żon, nic nie osiągniesz!”. Dlaczego wszyscy czworo zgadzają się na tę niezdrową próbę sił? Czemu młodzi po prostu nie wyjdą, albo starzy po prostu nie zakończą tej dziwnej imprezy? Dlatego, że wszyscy mają swoje tajemnice i perwersyjnie chcą wywlec je na wierzch.

Seria złośliwych uwag, którymi przerzucają się Martha i George jest tyleż zabawna, co żenująca. Ale im dłużej obserwujesz to przepełnione złością i kompleksami małżeństwo, tym bardziej cię to wciąga. Czy w tym związku dominuje toksyna czy miłość? Bo nie ma wątpliwości, że oboje nie mogą bez siebie żyć. Zaczynasz się zastanawiać, czy twój związek po kilkudziesięciu latach też będzie tak wyglądał. Jakby napięcie miłosne czy też seksualne między tymi ludźmi znajdowało ujście w ciągłym poniżaniu się nawzajem. No i chlaniu – cała czwórka przez całe przedstawienie jest nieźle wstawiona.

Ten klasyczny tekst maglują w teatrach i szkołach aktorskich całego świata. Nic dziwnego – tyle tu jest wątków psychologicznych, tyle nawarstwionych uczuć, tyle ogólnoludzkich nawiązań. Na przykład kompleks niższości wśród intelektualistów. Krytyka tradycyjnego małżeństwa. Albo klisze kobiecości i męskości. To ciekawe: żeńska połowa ludzkości jest tu potraktowana niezwykle szyderczo, kobieta jest albo heterą, albo idiotką.

Przedstawienie Poniedziałka nawiązuje do kultowej interpretacji filmowej z 1966 roku, w której główne role grają Richard Burton i Elizabeth Taylor. Należy się spodziewać, że spektakl będzie odnoszony do filmowego pierwowzoru – i broni się zupełnie dobrze. Podoba mi się to, że aktorzy interpretują postacie po swojemu. George Krzysztofa Dracza wydaje się mniej uległy od Burtonowskiego, zaś Martha Ewy Kasprzyk jest zdecydowanie bardziej wulgarna. W odróżnieniu od filmu wszystkie sceny mają miejsce w tym samym pomieszczeniu. Ale dzięki sprytnej scenografii jest to urozmaicone: co jakiś czas sprzęty i meble są przestawiane, co sugeruje, jakby obróciła się kamera. Mam wrażenie, że poza efektem przestrzeni ma to też być nawiązaniem do filmu. Udany zabieg. Scenografia i światło dobrze oddają niezdrowe napięcie, które zachodzi między tą czwórką.

Kto się boi… no właśnie, czego? Dorosłości? Śmierci, starości, braku miłości? Pewnie i tego, i jeszcze wielu innych rzeczy. Młodzi małżonkowie mogą się dużo nauczyć od starszyzny, ale mogą też wyjść głupsi niż przyszli. Na głównych bohaterach także odbije się to spotkanie. George skrywa największy sekret, którego nie zna jeszcze Martha. I właśnie tu i teraz ma się dowiedzieć. Może to kolejna chora gra? A może to wspólna, od zawsze skrywana tajemnica?

„Kto się boi Virginii Woolf?” – Edward Albee – Teatr Polonia
Premiera: 29.01.2016
Tłumaczenie i reżyseria: Jacek Poniedziałek
Scenografia i kostiumy: Michał Korchowiec
Występują: Ewa Kasprzyk, Krzysztof Dracz, Agnieszka Żulewska, Piotr Stramowski

fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Polonia
Reklamy

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s