„Uwaga… Publiczność!” w Och-Teatrze. Recenzja

Foto: Karolina Wolf
Foto: Karolina Wolf

Czy aktor powinien stawiać ideały nad swoje podstawowe zadanie – granie? Obsada spektaklu „Uwaga… Publiczność!” odpowiada na to pytanie i zadaje kilka innych. A przy okazji sama musi uważać na publiczność.

Spektakl „Uwaga… Publiczność!” w reżyserii Edwarda Wojtaszka zastanawia się nad zawodem aktora, zahacza przy tym o wiele tematów uniwersalnie ludzkich, a wszystko okraszone jest dużą dozą inteligentnego humoru. Warto to przedstawienie zobaczyć choćby z tego powodu, ale dla kogoś głębiej zainteresowanego teatrem to po prostu mus. Od lipca przedstawienie gości w Och-Teatrze, drugiej warszawskiej scenie Krystyny Jandy.

Rzecz dzieje się we współczesnej Francji. Występuje pięć osób: technik-inspicjent (Otar Saralidze), reżyser-producent (Szymon Kuśmider), aktor-przyjaciel (Andrzej Pieczyński), aktorka-gwiazda (Maria Seweryn) i aktorka-debiutantka (Marta Kurzak). Początek jest bajkowy, przy czym od razu wywleka na wierzch rzeczywistość życia aktora. Nasi aktorzy są niespełnieni, marzą o zawodowym sukcesie. Pada zdanie: aktorstwo to najpiękniejszy i najgorszy zawód na świecie. Oto właśnie niepowodzenia trupy aktorskiej się kończą: na dzisiejszy wieczór sprzedano wszystkie bilety! Dociera to po kolei do wszystkich, choć niektórzy nie mogą uwierzyć. Każdy ma swój interes: technik potrzebuje kasy na wynajem mieszkania, którego bezskutecznie poszukuje, bo jest Arabem i na każdym kroku odczuwa tego konsekwencje. Gwiazda marzy o powrocie do dawnego blasku. Debiutantka dziecinnie szaleje ze szczęścia, aktor musi wyremontować zalane mieszkanie, a reżyser wreszcie może udowodnić światu, co jest wart. Sielanka zaczyna się rozpadać, kiedy wychodzi na jaw, że zainteresowanie sztuką wzbudził recenzent o prawicowych przekonaniach. W gazecie wychwala „podkreślenie konserwatywnych wartości” i „jakże potrzebny głos narodowej tożsamości”. Czyli publiczność będzie składać się z pozbawionych poczucia humoru, gładko ogolonych chłopców, wyborców Le Pena. Lub w najlepszym wypadku ze starszych osób, które krzywią się na widok Murzyna w metrze. I tutaj rozpoczyna się seria zabawnych, albo wcale niezabawnych wydarzeń.

Pierwsza kwestia do rozstrzygnięcia: co spowodowało taką recenzję? Co takiego napisał autor, że prawilny pismak uznał sztukę za „właściwą”? I nagle uświadamiasz sobie, że reżyser-scenarzysta-producent kilka minut temu rzucił do inspicjenta niby żartem: do roboty, Arabie!

Po drugie: co należy z tym zrobić? Szczególną obrończynią wartości liberalnych okazuje się aktorka-gwiazda. Według niej granie dla prawicowej publiczności jest ujmą na honorze i odmawia występu, a młodsza koleżanka daje się przeciągnąć na jej stronę. Reżyser nie chce nawet o tym słyszeć, ale gwiazda ma niepodważalny handicap: jest jego życiową partnerką. I w ten sposób akcja się zagęszcza.

Po trzecie: czy w ogóle należy cokolwiek z tym robić? To najważniejszy argument reżysera: aktor ma grać, bo taki jest jego zawód. Aktor jest do grania, a dupa do srania, jak powiedział słynny reżyser Kazimierz Dejmek. Wtóruje mu w tym jego przyjaciel, kulawy aktor, który godził się już na gorsze rzeczy, w tym reklamę środka na hemoroidy. To on rzuca do coraz bardziej obrażonej aktorki-gwiazdy chyba najlepszą kwestię sztuki: „Jest ktoś gorszy niż faszysta. To idealista!”. Czy gwiazda pozostanie niewzruszona? Jak daleko sięgają jej przekonania? Na ile liczą się ideały, a na ile chodzi o stanowczość wobec konkubenta?

Splot wydarzeń już jest gęsty, a zaznaczam, że to dopiero początek. W grę wejdą jeszcze inne indywidualne potrzeby, w tym chęć udowodnienia rodzicom swojej wartości i granica między przyjaźnią a litością. Działa też presja czasu: przecież za chwilę ma pójść w górę kurtyna! Konstrukcja sztuki jest znakomita. Wszystko jest utrzymane na wysokim, inteligentnie zabawnym poziomie z solidną domieszką dramatu. Wiadomo, że najzabawniejsze rzeczy to te, które zainteresowanym wcale nie wydają się śmieszne. Sprawy tolerancji i otwartości dzisiejszych zachodnich społeczeństw grają przez cały czas istotną rolę. Ciekawe: osobą najbardziej zainteresowaną tym, by przedstawienie się odbyło, jest technik. On się nie przejmuje – dlatego, że jest przyzwyczajony do traktowania z wyższością, albo dlatego, że ma w nosie ideały. Czy przedstawienie w końcu się odbędzie? Sprawdźcie w Och-Teatrze.

Lekka forma sztuki jest tylko wybiegiem. W rzeczywistości dyskusja jest podniosła: czy aktor ma prawo do ideałów w pracy? Czy to gdzie gra i dla kogo gra zostawia na nim piętno? Wreszcie: czy ma prawo odmówić grania z jakichkolwiek powodów? Czy to w ogóle jest zawód, czy bardziej posługa? A jeśli nawet – czy wolno służyć tylko wybranym? Znamienne, że zespół Edwarda Wojtaszka zajął się tym tematem kilka miesięcy po aferze z „Golgota Picnic”, spektaklem, który został odwołany pod wpływem protestów prawicowych środowisk. I kilka lat po słynnym geście Joanny Szczepkowskiej, która zaprotestowała w obronie wolności artysty-aktora. Ale ten głos w dyskusji emitowany jest na poziomie komediowym, dzięki czemu więcej ludzi go odbierze. O ile będą chcieli. Jednak „Uwaga… Publiczność!” nie byłaby tak dobrym spektaklem, jakim jest, gdyby nie nawiązanie do uniwersalnych problemów. Niespełnienie aktora-kuternogi jest odbiciem niespełnienia życiowego w ogóle, a jego narzekania i hipochondria są tyleż zabawne, co ogólnoludzkie. Marzenia debiutantki przywołują na myśl idealizm każdego młodego człowieka. Gwiazda jak to gwiazda – robi wokół siebie dużo szumu, nie do końca wiadomo, czy uprawnionego. A reżyser? Okazuje się, że sam kiedyś był aktorem, ale zrezygnował, bo nie mógł znieść porażek, z którymi wszyscy pozostali się zmagają. No i Arab – jedyny normalny z całej piątki!

Teraz słówko o nomen omen publiczności. Foyer było szczelnie wypełnione ludźmi już na pół godziny przed spektaklem, przy czym najwyraźniej większość osób się znała. Okazało się, że towarzystwo przybyło trzeba gigantycznymi autokarami. Czyżby wycieczka zakładowa? Świetnie, gdyby nie to, że podczas przedstawienia część tych ludzi zachowywała się nieznośnie: ciągłe szmery, ruch, wchodzenie i wychodzenie z miejsc, stękanie, regularne rozmowy – nie szepty! Nawet jako widz nie mogłem się skupić na spektaklu, a co dopiero występujący! W ten sposób tytuł sztuki nabrał głębszego znaczenia. Jakby w ramach podkreślenia aktorzy zaimprowizowali coś o autokarach. Zdawałoby się, że było to sympatyczne puszczenie oka, ale po zakończeniu słyszałem głosy panów, którzy psioczyli na marnowanie zakładowych pieniędzy. Pewnie woleliby wydać je na normalne, ludzkie pół litra. Swoją drogą ciekawe, czy głosują na naszych Le Penów.

„Uwaga… Publiczność!”
Och-Teatr
Tekst: Frédéric Sabrou
Reżyseria i tłumaczenie: Edward Wojtaszek
Obsada: Marta Kurzak (aktorka Teatru Polskiego w Warszawie), Maria Seweryn, Szymon Kuśmider (aktor Teatru Polskiego w Warszawie), Andrzej Pieczyński, Otar Saralidze

Foto: Karolina Wolf
Foto: Karolina Wolf
Foto: Karolina Wolf
Foto: Karolina Wolf
Foto: Karolina Wolf
Foto: Karolina Wolf
Advertisements

5 uwag do wpisu “„Uwaga… Publiczność!” w Och-Teatrze. Recenzja

  1. Aktor jest od grania… ale własne poglądy tez chyba może mieć? 😉 Gorzej, gdy wpływają one na jego prace. Bo to tak jak nauczyciel, który tej, czy tamtej klasy nie będzie uczył, bo jest niegrzeczna. Może sobie nawet nie lubić tych dzieciaków, ale grac, tj. uczyć musi 🙂

    Lubię to

        1. Ha! Uważam, że aktorstwo to jest posługa, rodzaj misji. A skoro tak, to aktor ma prawo mówić co myśli. Wściekłbym się, gdyby spektakl został odwołany z powodu protestu, ale uznałbym to za godne szacunku, o ile miałbym możliwość poznać punkt widzenia aktora-odwoływacza.
          To nie znaczy, że krytykowałbym odwrotną opinię. Jeśli ktoś uważa, że aktor to wyrobnik, ma grać i nie zadawać pytań, to jego sprawa. To jest pytanie o granicę sztuki, podejrzewam że dla każdego ta granica może być inna.

          Lubię to

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s