Śmiertelna ciekawość. Zapowiedź „Sin City 2”

 adametokillfor

Umieram z ciekawości. Nie mogę się doczekać kinowej kontynuacji „Sin City” w reżyserii Roberta Rodrigueza, według komiksu Franka Millera. Dziewięć lat twórcy kazali nam czekać na sequel. I choć światowa premiera miała miejsce już w połowie sierpnia, polscy fani muszą na „Damulkę wartą grzechu” poczekać aż do 5 września. Można zdechnąć.

Ten tekst jest wynikiem współpracy z magazynem LAIF

Tęsknię za szalonym, mrocznym Basin City, którego nikt nie nazywa inaczej niż Sin City, a w którym rządzi deprawacja, korupcja, przestępstwo i śmierć. Wchodzisz z otwartymi oczami, nie wychodzisz wcale. To fikcyjne miasto, narysowane przez Franka Millera, ma duszny, pustynny klimat i leży gdzieś w okolicach Seattle. To zresztą nieważne – i tak nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby się tam zapuszczać. Robert Rodriguez chyba do ludzi o zdrowych zmysłach się nie zalicza, bo to właśnie on przeniósł czarno-białe karty komiksu Millera na ekran kinowy.

Mało brakowało, a w ogóle by do tego nie doszło. Frank Miller, nauczony złym doświadczeniem z wcześniejszych swoich dzieł, długo nie chciał się zgodzić na sprzedaż praw do ekranizacji serii o Mieście Grzechu. Przekonał go sam Rodriguez. Słynny buntownik amerykańskiego kina (jego wytwórnia nazywa się Troublemaker, a jednego z synów nazwał Rebel) zadzwonił do twórcy komiksu z prostym komunikatem: Przyjedź do mnie na farmę, nakręcimy jedną scenę i od razu złożymy ją w moim studiu. Jeśli ci się nie spodoba, zapomnimy o sprawie. Jeśli tak, nakręcimy film. Reżyser ryzykował sporo. W domu w Austin zorganizował pełny plan zdjęciowy z parą aktorów (Joshem Hartnettem i Marley Shelton) i wspólnie nagrali słynną scenę, zakończoną słowami: Czek za nią zrealizuję rano. Twórca komiksu dał się przekonać i dziś ta scena otwiera film „Sin City” z 2005 roku. Zabójcze otwarcie.

Miller miał rację, powierzając reżyserię teksańskiemu geniuszowi Rodriguezowi. Ten facet jak mało kto potrafi dostarczyć wyrafinowaną rozrywkę (dosłownie!), bazując ją na strzelaniu i zabijaniu. Jak on to robi, że historie bezwzględnych twardzieli („Maczeta” i „Maczeta zabija”), krwawych zabójców („El Mariachi” i „Desperado”), kryminalistów i wampirów („Od zmierzchu do świtu”) potrafi zobrazować tak, że bez mrugnięcia uznajemy to za świetną zabawę i niezgorszą sztukę? Chyba wszyscy potrzebujemy czasem zbliżyć się do zła, by utrzymać je z dala. Bezpiecznie obcować ze śmiercią, by ją oswoić. I Miller, i Rodriguez to wiedzą, a razem tworzą mieszankę wybuchową.

Robert Rodriguez to filmowy DaVinci. Jego pierwszy film „El Mariachi” przyniósł dwa miliony dolarów przy siedmiu tys. kosztów! Rodriguez pisze scenariusze do wszystkich swoich dzieł. Komponuje też ich muzykę, a nawet nagrywa ją w swoim studiu w Austin. I uznaje dźwięk za jedną z najważniejszych składowych dobrego obrazu. Do legend przeszły filmiki, w których występują jego małoletni synowie: zwykła scena rodzinna zamienia się w wielki obraz kinowy tylko dlatego, że dołożono śmiercionośne dźwięki. Podobnie jest w Sin City: jeśli oglądasz film w kinie lub gdzieś, gdzie jest wielokanałowy system dźwiękowy, po projekcji będzie cię boleć głowa od nadmiaru basów. To zdechle dobre dopełnienie filmu.

Ale Rodriguez nie zapomina o obrazie. To była największa zagwozdka produkcji „Sin City”: jak przenieść mroczny, wysmakowany, czarno biały obraz komiksowy na ekran? Reżyser mówi, że nie dałoby się tego zrobić, gdyby nie technologia cyfrowa. Twórcy w genialny sposób odnieśli się do znanej z lat 40. stylistyki Noir. Czarne sceny są tu zaskakująco dynamiczne, skoki światła są oślepiające i niemal zerojedynkowe. Niemal, bo w filmowej wersji Miasta Grzechu jest jednak sporo koloru. Ale to jest kolor punktowy, służący do akcentów, podkreślający głębokość czerni i rozświetlenia bieli. Jak to będzie wyglądało w sequelu?

Jestem śmiertelnie ciekawy fabuły „Damulki…”. Pierwszy film był dość wierną interpretacją pierwszego komiksu, uzupełnioną o inne historie wykreowane przez Millera (również na potrzeby filmu). Jak odbiegnie Rodriguez od komiksowego pierwowzoru „Damulki wartej grzechu”, narysowanego w 1993 roku? Bo odbiegnie na pewno – inaczej film nie miałby sensu. Jakie wątki zapożyczy z pozostałych zeszytów? Jakie wątki wykreuje? Kogo zabije, kogo pozostawi żywym, a kogo wskrzesi? Bo wątki i życiorysy poszczególnych bohaterów przenikają się w papierowych wydaniach. Część postaci znamy, ale wiadomo też, że będą nowe. Chciałbym znów spotkać Marva (Mickey Rourke), Nancy Callahan (Jessica Alba) i Johna Hartigana (Bruce Willis). A z nowych jestem bardzo ciekawy postaci, na których opiera się historia komiksowej „Damulki…”: Avy Lord (Eva Green) i Dwighta McCarthy’ego (Josh Brolin).

Zdycham z ciekawości przed premierą „Damulki wartej grzechu”. Po prostu wiem, że to będzie niezwykłe widowisko. Tęsknię za zabawą w śmiertelnej powadze. Za czystym, zero-jedynkowym, czarno-białym złem Miasta Grzechu. Bo jak mówi Dwight McCarthy: Nie da się wybrać pomiędzy jednym a drugim. Nie dostaniesz dobra bez zła.

Ten tekst jest wynikiem współpracy z magazynem LAIF

„Sin City. Damulka warta grzechu” – polska premiera 05.09.2014. Ja już widziałem. Recenzja wkrótce!
Reklamy

7 uwag do wpisu “Śmiertelna ciekawość. Zapowiedź „Sin City 2”

  1. Pierwsza część niesamowicie przypadła mi do gustu i z nadzieją czekałam na sequel, jednak polski podtytuł skutecznie mnie odstraszył i na razie muszę go wyprzeć z podświadomości, żeby w spokoju obejrzeć film 🙂

    Polubienie

    1. O, dlaczego?? Piękny tytuł. Poetycki i dobrze oddany po polsku. A „damulka” wydaje mi się całkiem miłym określeniem. 
      Ja już widziałem i polecam. W ramach zachęty dodam, że to jest film o kobietach. Złych i dobrych, ale zawsze pięknych, bo każda kobieta jest piękna. 

      Polubienie

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s