Naiwność

Zupełnie niesamowita cecha aktorstwa. I całkiem oczywista moja cecha prywatna, której się wcale nie wstydzę.

Źródło: makrofilm.pl
Źródło: makrofilm.pl

Kolejny rok z rzędu wybraliśmy się w czerwcu na wakacje nad polskie morze. Naiwnością było zakładanie, że będziemy mieli piękną pogodę. I kolejny raz to założenie się spełniło. Było wystarczająco ciepło, by smażyć się na władysławowskiej plaży (pustej, jak to przed sezonem!), a nawet by nabawić się udaru słonecznego. Owszem, woda była zimna, ale kto by chciał wchodzić do Bałtyku? Dzieci były najszczęśliwsze, a Mo i ja razem z nimi. Czy padało? Owszem. Dwa razy po dwie godziny w ciągu całych dziewięciu dni.

Wiedziałem, że tak będzie. Bardzo często w udaje mi się coś w życiu tylko dlatego, że nie wiem, że się nie da. Dotyczy to zarówno pracy, jak i wszystkiego innego. Przyznaję, że jestem naiwny, ale nie jestem głupi. Jak powiedział Woody Allen: Zbyt mało wiem, żeby być niekompetentnym.

Aktor musi być trochę naiwny. Przecież za każdym razem gra trochę co innego, odtwarza życie kogoś całkiem nowego. Czasem nawet kogoś, kto nigdy nie istniał i istnieć nie będzie! Czy zadaje sobie pytanie, jak to zagrać? Nie sądzę. Po prostu to robi. To, czy mu wychodzi, zależy już od talentu. Ale nie kojarzę wybitnego aktora, który wszystko robi z wyrachowaniem, raczej polega na wyczuciu, daje się ponieść przez rolę. I wierzy, że to, co zrobił, jest aktorsko wiarygodne. Może nawet naiwnie wierzy.

A z drugiej strony, naiwność musi być kontrowana dojrzałością. Tylko kogoś dojrzałego stać na odkrycie w człowieku czegoś głębszego, jakiegoś sekretu, czy to dramatyczny sekret, czy śmieszny. A potem odtworzenie tego na scenie. To kolejna schizofreniczna cecha aktorstwa!

Przypomina mi się genialny (chyba duński) film „Jabłka Adama” o faszyście, który w ramach resocjalizacji trafia do ostro walniętego księdza, prowadzącego coś w rodzaju przytułku dla wyrzutków. Każdy w tej maleńkiej komunie czymś się musi zająć, więc Adam wybiera opiekę nad lichą jabłonką, a później planuje upiec szarlotkę. Szybko się okazuje, że wszystko w tym miejscu stoi na głowie. I ujawnia się dramat wspomnianego księdza: jego żona popełniła samobójstwo, syn jest sparaliżowany, a on sam ma w mózgu guz wielkości – nomen omen – jabłka. Tylko że on tego w ogóle nie przyjmuje do wiadomości: syna uważa za zdrowiusieńkiego, żona jest na spacerze, a on sam nie ma pojęcia o raku. Jest tak wierny i naiwny, że nie rusza go nawet, kiedy dostaje solidnie w ryj. Niewierny Adam chce go przekonać, że nie ma racji. Bezskutecznie. W końcu Adama odwiedzają byli koledzy-faszyści, zawiązuje się kłótnia, gdzieś pojawia się spluwa i nagle w zamieszaniu ksiądz dostaje śmiertelny strzał w głowę. Śmiertelny? Skąd! Kula przestrzeliwuje oko i wychodzi tyłem, rozwalając przy okazji guza. Po kilku tygodniach spędzonych w szpitalu ksiądz wraca ze szklanym okiem i w najlepszym humorze. A jego naiwność przechodzi na Adama, który staje się najwierniejszym uczniem.

Wierzę w naiwność. W ogóle wierzę. Wiara jest w życiu ważna i nie musi chodzić o wiarę w Boga, choć może. Wiara czyni cuda. Jeśli myślisz, że coś ci się może nie udać, to na pewno ci się nie uda. A jeśli wierzysz, że zrobisz to równie dobrze jak każdy inny, a nawet lepiej, to właśnie tak będzie.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Naiwność

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s