Z drugiej strony, czyli mężczyźni i kobiety #2

Foto: MIESZKO PIETKA/MWMEDIA
Foto: MIESZKO PIETKA/MWMEDIA

Od miesiąca próbuję napisać post o tym, jak kobiety różnią się od facetów, a faceci od kobiet. I jak te różnice są wkurwiające. I piękne, z drugiej strony.

Ten post jest kontynuacją TEGO POSTU

„Męż­czyź­ni na ogół in­a­czej oce­nia­ją war­tość rze­czy ani­że­li ko­bie­ty”
Delikatnie powiedziane. Mo oddała ajfona do naprawy. Nie dlatego, że się zepsuł, lecz dlatego, że go utopiła w herbacie, przez co spadła mu wydajność baterii. Po tygodniu odebrała nowiusieńkiego ajfona. Każdy cieszyłby się jak dziecko, ale ona się popłakała:

  • Moja biedna Izydora! [Mo nadaje imiona wszystkim rzeczom, do których się przywiązuje] Teraz leży gdzieś w śmieciach. Świnie, nie uprzedzili mnie!

Ja, facet szukający rozwiązania, próbuję ją pocieszać:

  • Kochanie, to jest urządzenie. Wczytujemy kopię zapasową i masz dokładnie takiego samego ajfona.
  • Ale nie tego samego! Czy ja ciebie wyrzucam jak jesteś chory?!

Z drugiej strony, trudno z czymś takim dyskutować.

„– Bo wi­dzisz – cią­gnął da­lej po chwi­li – męż­czy­zna ma swój rower, cho­dzi do pra­cy… i robi całą masę in­nych rze­czy. A ko­bie­ta sie­dzi w domu i roz­my­śla.”
Rozumiem takie podejście do kobiet w powieści z początku zeszłego wieku. Ale dziś? Kobieta nie powinna siedzieć w domu. Pracując w niewielkiej firmie widzę, jak potrzebna i zbawcza jest dla takiej organizacji kobieca energia. Żywa babska moc, wychodząca wprost z instynktu matki, żeby nie powiedzieć ab uterum. Uważam, że menedżerowie, którzy nie zatrudniają kobiet albo dają im mniejsze pieniądze niż facetom na analogicznych stanowiskach są po prostu głupi i nierozwojowi.

Z drugiej strony ta babska energia jest strasznie wkurwiająca. Mo powiedziała do mnie ostatnio, zupełnie jakby odkryła Amerykę: „Pomyśl, o ile szczęśliwsi wy faceci bylibyście w życiu, gdybyście chociaż raz zrobili to, o co was poprosimy”. Wszystko się we mnie zagotowało. Jestem pewien, że kiedyś odrąbię jej głowę za taki tekst, ale jeszcze nie tym razem. Zachowałem spokój i odpowiedziałem krótko: „No tak, wam chodzi o wydawanie rozkazów”. Na szczęście my faceci zawsze możemy sobie pozwolić na olanie. Tak jak Dulski w „Moralności pani Dulskiej”, który cały czas ma w nosie burdel odbywający się w domu, a w końcu kwituje jedyną w całej sztuce kwestią: „A idźcie do wszystkich diabłów!” Albo tak jak Leon w „Kosmosie”, który nie wtrąca się w nic i nie oczekuje niczego od żony i życia, lecz znajduje odskocznię w dostarczaniu sobie drobnych przyjemności, do których nikt mu się nie przyczepi. Na przykład ciągłym zdrabnianiu wyrazów. Albo obsesyjnym, wielokrotnym czyszczeniu okularów. Polecam inscenizację Teatru Narodowego tego tekstu Gombrowicza, w którym Leona gra doskonały Zbigniew Zapasiewicz. Te jego odprężające czynności są intrygujące, wkurwiające i śmieszne zarazem. Nie wątpię, że były jest skuteczne, by oddzielić się od otaczającej rzeczywistości.

Z drugiej strony, czy taka olewka jest dobra?

„Był jed­nym z owych chłop­ców, któ­rzy, gdy są źle zro­zu­mia­ni lub czu­ją się lek­ce­wa­że­ni, na­tych­miast upo­dab­nia­ją się do bła­zna i głup­ca – i od­wrot­nie, przy pierw­szym tchnie­niu cie­pła na­bie­ra­ją nie­zwy­kłe­go uro­ku.”
Cenię wrażliwość w obu płciach. Niedawna sytuacja: siedzimy w jakiejś knajpie, jemy obiad, ja spożywam pierogi z kurkami. Nagle Ida pyta mnie: „Tata, a dlaczego nie jesz mięsa a jesz kurki?” Po czym natychmiast odpowiada sobie sama: „A wiem. Bo jesteś skomplikowany. I inaczej skonstruowany”. Rozbawiła mnie do łez dwuznacznością i pomysłem, a także poczułem się dumny. Dla mnie „inny” znaczy „bardziej wrażliwy”. Lubię wrażliwych facetów. I zdecydowanie wolę sam taki być, nawet jeśli narażam się na etykietkę pedała.

„Trud­no było od­gad­nąć, czy jej oczy wyrażały pogardę dla ca­łe­go rodu mę­skie­go, czy też pra­gnie­nie, aby je ca­ło­wa­no – ale wy­glą­da­ły tak, że moż­na je było ra­czej po­są­dzać o to pierw­sze.”
Uważam, że to niezwykłe zdanie. Faktycznie kobiety mają coś takiego: poczucie wyższości nad mężczyznami. W Mo to też się często odzywa, na przykład gdy patrzy na mnie z litością i nazywa swoim małym synkiem. Z drugiej strony, łatwo rozmiękczyć ją odrobiną kontrolowanej męskiej siły. Wtedy zupełnie wariuje, albo wręcz odwrotnie, znajduje spokój w moich ramionach.

„Jej pięk­ność była dla nie­go męką. Po­czuł się mały i bez­rad­ny wo­bec jej przemożnej władzy nad nim.”
Z drugiej strony, my daleko bardziej świrujemy pod wpływem piękna kobiet. Wystarczy że przechodzi obok nas smakowita sztunia, natychmiast wypinamy klatę i robimy kretyńską minę, która uwidacznia naszą samczą słabość. A najgorsze, że one to perfidnie wykorzystują. Wystawiają cycki na wierzch, a potem bezczelnie karcą wzrokiem każdego, który na nie zerknie, tak jakby nie robiły tego właśnie w tym celu. Oczywiście my sami przy tym jesteśmy dużo gorsi, bo zamiast pokazać siłę spokoju, gapimy się rozmaślonym wzrokiem, jakbyśmy pierwszy raz w życiu cycki widzieli. Z drugiej strony, nic w tym dziwnego, przecież to cycki.

ciąg dalszy nastąpi!

Cytaty pochodzą z: „Synowie i kochankowie”, David Herbert Lawrence, 1913

faceciikobiety11

Reklamy

6 uwag do wpisu “Z drugiej strony, czyli mężczyźni i kobiety #2

  1. Cycki zawsze i wszędzie? 2 minuty takiej radości rano? To chyba będzie mój ulubiony blog! A przynajmniej, przepraszam byłem pierwszy, drugi! Co do różnic, to one są, bez dwóch zdań, zarówno w obudowie, jak i oprogramowaniu…

    Polubienie

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s