Życie bywa poważne cz. 1

tronwekrwi1

Nie cierpię powagi. Wolałbym, żeby aktorstwo i generalnie sztuka była tylko rozrywką, trochę może wzruszeniem, byle nie powagą. Powaga mnie śmieszy. Zbyt nadęte, ciężkie sformułowania, przekonania polityczne czy religijne napawają mnie obrzydzeniem z dodatkiem litości. Jednak czasem życie bywa poważne.

Obejrzałem ostatnio dwa hiperpoważne filmy: „Tron we krwi” Kurosawy i „Patriotę” z Melem Gibsonem. Wymęczyłem się przy nich okrutnie, ale trzeba przyznać: to dobre pozycje. Dla słuchacza szkoły aktorskiej obowiązkowe. Właściwie obie są o tym samym – durnej walce jednych mężczyzn przeciwko innym mężczyznom. Czyli w tle są tematy typu honor, duma, patriotyzm. Ohyda.

„Musisz zabić, inaczej zabiją ciebie”
Oto dylemat silnego człowieka, który może zdobyć wiele, ale też wiele stracić. W „Tronie we krwi” bohater – wzorowany na szekspirowskim Makbecie, lecz umiejscowiony w średniowiecznej Japonii – posuwa się do bratobójstwa, byle tylko odsunąć to ryzyko. Początkowo rzeczywiście zapewnia sobie bezpieczeństwo, ale do czasu. Zabija go w końcu własne wojsko, a prawdopodobnie i tak załatwiłoby go szaleństwo spowodowane ciągiem paskudnych zbrodni.

„Dlaczego ludzie uważają, że można uzasadnić śmierć?”
W „Patriocie” główny protagonista – grany genialnie przez Mela Gibsona – zabijać nie musi i nie chce, dopóki wojna nie przychodzi do niego ze wszystkimi jej okrutnymi konsekwencjami. Ten tekst o uzasadnianiu śmierci wypowiada Gibson nad zabitym synem. Już nie waha się, czy zacząć walkę. Niesie go zemsta i sprawa, za którą syn oddał życie. Od teraz zabija z przyjemnością, bo to daje mu namiastkę satysfakcji, przepraszam za wyrażenie. Oczywiście zdaje sobie sprawę z okropności swojego postępowania, ale nie może inaczej. Teraz to jest ten sam wybór co u Kurosawy: nie zabiję, to zabiją mnie.

„Bez ambicji mężczyzna jest niczym”
Ten idiotyczny, przerażający tekst wypowiada u Kurosawy samurajska żona. Mało który facet coś takiego zlekceważy. Tylko dlaczego to musi się kończyć zabijaniem w imię jakichś wymyślonych ideałów? Naprawdę, wolałbym, żeby historia Ameryki była złożona tylko z Walta Disneya i Henry’ego Forda (pomijając może jego przyjaźń z Hitlerem). I żeby historia Japonii pozbawiona była bomby atomowej (która zresztą łączy te dwa kraje w straszliwie hańbiący sposób). Niestety tak nie jest. USA to nie tylko pierwsza na świecie konstytucja, podróże kosmiczne, Nowy Jork i Woodstock. To także zabójstwo Johna Lennona, KuKluxKlan czy absurdalnie łatwy dostęp do broni. Taka jest prawda.

„Ojca rodziny nie stać na luksus posiadania przekonań”
Możliwe, że jestem pozbawiony ambicji. Może za mało od siebie wymagam. Z pewnością jestem szczęśliwym Warszawiakiem-lemingiem. Ale nie chciałbym nigdy rozważać tak poważnych spraw, jak związane z wojną. Podejmować decyzje, które decydują o życiu moim i mojej rodziny. A przecież jeszcze moi dziadkowie pamiętają koszmar wojny. Na ostatnim spotkaniu rodzinnym mój dziadek i ciocia wspomnieli kobietę, której dziecko przygarnęli po tym, jak ją Niemcy zdekapitowali za nielegalny handel kartkami. Wyobrażacie to sobie? Głowa za żywność! Chciałbym zawsze mieć ten komfort myśleć tylko o pięknie, miłości, szczęściu i zabawie…

Ciąg dalszy nastąpi…

CYTATY POCHODZĄ Z:

  • „Tron we krwi” – Akira Kurosawa, 1957
  • „Patriota” – Roland Emmerich, 2000
Reklamy

4 uwagi do wpisu “Życie bywa poważne cz. 1

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s