Schizofrenia cz. 1

melinda-and-melinda

Rozdwojenie jaźni. Wyjątkowo silne w zawodzie aktora, ale… mam wrażenie, że towarzyszy nam częściej, niż się wydaje.      

W cudnym filme Woodyego Allena „Melinda i Melinda” tytułowa bohaterka występuje w dwóch alternatywnych rzeczywistościach, rysowanych przez dwóch spierających się scenarzystów: jednego piszącego wyłącznie komedie i drugiego – piszącego wyłącznie dramaty.

  • Melinda Pierwsza dopiero co wprowadziła się na Upper Est Side, nobliwej części Manhatanu i ulubionego zakątka świata Woodyego Allena. Zaczyna tu życie usłane różami, poznaje wspaniałego mężczyznę, a jednocześnie zaprzyjaźnia się z sąsiadem, w którym w końcu się zakochuje i tworzy udany związek.
  • Melinda Druga wraca na Upper East Side (dodajmy, że poza samym miejscem nic nie łączy tych dwóch wersji) po długiej nieobecności i po dramatycznych przeżyciach, niemal jako wrak człowieka. A tu czekają na nią same zawody: zdrady przyjaciół, nieszczęśliwa miłość i tym podobne.

I przez cały film przeskakujemy z jednej rzeczywistości Melindy do drugiej, aż trudno rozpoznać, w której aktualnie się jest. Allen zrobił to sprytnie, bo Melinda od Melindy niemal się nie różnią, rozpoznać je można tylko po ludziach z ich otoczenia. Po pewnym czasie masz już wrażenie pełnego uczestnictwa w tym rozdwojeniu jaźni. Dotarło do mnie, że aktorstwo generalnie jest cholernie schizofrenicznym zawodem. A co to w ogóle jest schizofrenia?

Miałem znakomite źródło tego typu wiedzy. Niestety minęło już 11 lat, odkąd go nie ma. Nie mogę spytać, tak jak o wiele innych rzeczy. W ogóle mam poczucie, że mnóstwa spraw nie załatwiłem z tym źródłem. Śmieję się, gdy słyszę te pierdy, że „spieszcie się kochać ludzi”, ale to niestety prawda. Wracając do tematu: muszę się posiłkować wujkiem googlem, którego nie lubię, ale kocham jak wszyscy, bo nie mam innego wyjścia. Dowiaduję się, że w schizofrenii zwiększona jest aktywność dopaminergiczna w szlaku mezolimbicznym mózgu. Postanawiam to zapamiętać – użyję w jakiejś inteligenckiej rozmowie i odejdę z politowaniem. W każdym razie rozumiem schizofrenię jako rozszczepienie funkcjonowania „warstw” osobowości, przez co delikwent nie jest w stanie reagować na czynniki zewnętrzne we współmierny sposób. Jakby myśli i zachowania funkcjonowały całkiem niezależnie od siebie. Podobno to nie to samo co rozdwojenie jaźni, ale chyba dla ułatwienia można tak przyjąć. Dodam, że równie dobrze mogłoby być roztrojenie, rozczworzenie czy też po prostu rozmnożenie.

Uzmysławiam sobie pod wpływem Woodyego Allena, jak schizofrenicznym zawodem jest aktorstwo.

  • Z jednej strony grasz kogoś innego niż jesteś, a z drugiej – musisz mu dać jak najwięcej ze swojej osobowości, żeby rola była wiarygodna.
  • Jednego dnia jesteś lekarzem ratującym ludziom życie, następnego – mordercą z rozkoszą je zabierającym.
  • Z jednej strony grasz rolę dla ludzi, dla potomności, dla sztuki i dla edukacji, a z drugiej strony dla siebie samego, bo aktor to zawód pielęgnujący egoizm.
  • Raz grasz w ambitnej sztuce i ceni cię garstka znawców, potem pojawiasz się w spocie leku na biegunkę i ci sami znawcy mieszają cię z błotem.

Szczerze powiedziawszy nawet w zachowaniach naszych profesorów-aktorów widzę pewne elementy zachwiania. A może to gwiazdorka? W sumie, jeśli się głębiej zastanowić, wszyscy mamy trochę rozdwojenia jaźni. Pomijam ekstrema, ale przecież są zupełnie normalni ludzie, którzy na zewnątrz jawią się jako arcygrzeczne jednostki, wzory do naśladowania, a w domu biją dzieci i kobiety. No dobrze, to może jednak ekstremum…

Ciąg dalszy nastąpi!

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Schizofrenia cz. 1

Podoba Ci się? Nie? Napisz!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s